środa, 14 maja 2008

Śmiałość wobec obcych

Nie tak dawno temu, dane mi było zawitać w okolicę jednej z krakowskich galerii handlowych, oczekując mojego współtowarzysza niedoli, który to miał mi pomóc w wyborze prezentu dla matuli, z okazji jej urodzin. Czekanie postanowił mi urozmaicić pewien pan, który podszedł do mnie pytając, czy mogę mu pomóc. Psychicznie przygotowana na różne dziwne i niezręczne pytania, z uśmiechem zdeklarowałam chęć pomocy. Jak się okazało, potrzebował tylko rady przy doborze ubioru, a moim zadaniem było ją ocenić i zaproponować ewentualne poprawki.

Pavarr, na dodatek, przypomniał mi sytuację sprzed kilku tygodni, kiedy to zostałam zaczepiona na gadu-gadu, przez jakiegoś osobnika, który miał jakiś problem uczuciowy w związku ze swoją byłą dziewczyną. Wyjątkowo, nie został on zablokowany, co więcej według niego, w jakiś sposób mu pomogłam, choć całość wydawała mi sie dość żałosna.

Moja rodzicielka, po wysłuchaniu niesamowitych opowieści z życia swojej pierworodnej, wydała na mnie wyrok studiowania psychologii w przyszłości (co od dłuższego czasu jest jakąś moją skrytą ambicją), bo jak sama stwierdziła, coś w tym jest, że obcy ludzie mnie zaczepiają i proszą o pomoc.
Ta, jasne, a te dwa przypadki to sobie dopiszę później do CV.

Cytując smutno-wesoły fenomen: "Cały mój świat potrzebuje psychologa!"

2 komentarze:

Credka pisze...

Powołanie.
Widzisz, wszyscy dostrzegają w Tobie wspaniałą osobę, którą oczywiście jesteś.
Nawet nieznani Ci ludzie.
Świetna rzecz :)

Kardanom pisze...

Chyba zacznę wierzyć w to, co mowią inni (: