wtorek, 13 maja 2008

Refleks szachisty

Po przesłuchaniu aranżacji piosenki PJ Harvey - Angelene w wersji Nosowskiej i Chylińskiej (unplugged) tknęło mnie, aby pokusić się o resztę nagrań tej autorki. Po rekomendacji Kasi Nosowskiej, która PJ traktuje jak swoje guru, miałam nadzieję na muzycznie-artystyczną bombę. Naładowana informacjami o wielkim talencie Polly oraz jej mutiinstrumentaliźmie (gra m.in na fortepianie, gitarze akustycznej, cytrze, gitarze basowej, instrumentach klawiszowych, harmonijce ustnej, harfie, skrzypcach) zaczęłam skrupulatnie przesłuchiwać jej nagrania. Wychowana w małej wiosce, w południowo-zachodniej części kraju Angielka, już w wieku 17 lat została zaangażowana przez Johna Parisha do zespołu Automatic Dlamini, który jednak rozpadł się po kilku latach. W 1990 roku, Polly przyjechała do Londynu szkolić swoje rzeźbiarskie umiejętności, a skończyło się na założeniu, wraz z Ianem Olliverem i Robertem Ellisem (byłymi muzykami zespołu AD), kapeli PJ Harvey.

W ich pierwszych nagraniach można zauważyć dosyć surowe i mocne brzmienia (płyty Dry, Rid of Me), jednak nie brak ich bardziej "eksperymentalnych" albumów, na przykład Is This Desire? (1998), gdzie przeważają już dźwięki elektroniczne. Największy sukces komercyjny miał miejsce w 2000 roku, kiedy to wraz z wokalistą grupy Radiohead, Thomem Yorke, nagrała płytę Stories from the Sea, za którą otrzymała Mercury Music Prize. Zaraz potem wydała Uh Huh, Her, w którym przywrócone zostają pierwotne brzmienia PJ.
Jej ostatni album, wydany w tamtym roku, White Chalk, całkowicie odbiega od poprzednich. Tym razem, wszystkie utwory zostały skomponowane na pianinie.

Pomimo, dość długiego już stażu w branży muzycznej, PJ nie ulega przedawnieniu. Najpierw tworzy jakiś charakterystyczny wizerunek, do którego zaczynamy się przyzwyczajać, aby zaraz później odrzucić to wszystko precz i pokazać swoje nowe, nieznane dotąd oblicze. Każda jej kolejna płyta, różni się od poprzednich, każdy kolejny projekt zaskakuje i nieodmiennie fascynuje.

21 maja w warszawskiej Sali Kongresowej odbędzie się koncert PJ Harvey promujący jej ostatni krążek. Oczywiście, dowiedziałam się o tym dzisiaj, przeglądając spis wydarzeń muzycznych w Polsce na najbliższe miesiące. Mój refleks, jak widać nie działa zbyt dobrze, jeśli chodzi o orientację 'koncertową' w Polsce, ale mam nadzieje, że to nie ostatni raz, kiedy będzie można posłuchać na żywo w Polsce niesamowitego głosu Polly.
Na razie, będę się musiała zadowolić słuchaną aktualnie piosenkę 'The Devil' (jedna z moich ulubionych z nowej płyty, zresztą) i powrócić do codziennych zajęć.

Brak komentarzy: