Jeśli potencjalny pracodawca mówi, że zadzwoni w poniedziałek, nie zadzwoni on ani w poniedziałek, ani we wtorek, czy środę.
Nie zadzwoni on nawet w następny poniedziałek.
poniedziałek, 30 czerwca 2008
wtorek, 24 czerwca 2008
List do pracodawców...
Przyszły wakacje, jak wiadomo czas błogiego lenistwa i wyjazdów do Hiszpanii, Chorwacji, Egiptu i wielu pięknych, najczęściej piaszczystych, plaż. Ja, ponieważ wszystkie moje pierwotne plany wzięły łeb, a na odwiedzenie tych miejsc, z których zrezygnowałam dla tych pierwszych, jest już stanowczo za późno, postanowiłam znaleźć sobie odpowiednie zajęcie na jeden z dwóch, nudnych, wakacyjnych miesięcy.
Tak oto dziś po południu, wraz z przyjaciółką, rozniosłam około trzynastu życiorysów (może ta liczba nadal mi sprzyja), w miejsca różnorakie, najczęściej w okolicy krakowskiego Kazimierza. Nie było tak źle, bo być może mogą zaowocować trzy z tych ofert. Całkiem niezły wynik.
Chodzenie, uśmiechanie się i zadawanie wciąż tego samego pytania to jedna sprawa, a reakcja potencjalnych pracodawców - druga. Spotkałyśmy się z różnymi reakcjami, na szczęście w większości pozytywnymi. Ludzie jednak byli często znużeni, zmęczeni lub po prostu - niegrzeczni. Osobiście jestem bardzo tolerancyjnym człowiekiem i mogę wiele zrozumieć, ale te wszystkie sztuczne uśmiechy lub nawet ich brak, nijak nie zachęcały do dalszych poszukiwań, więc - uśmiech, proszę.
Tak oto dziś po południu, wraz z przyjaciółką, rozniosłam około trzynastu życiorysów (może ta liczba nadal mi sprzyja), w miejsca różnorakie, najczęściej w okolicy krakowskiego Kazimierza. Nie było tak źle, bo być może mogą zaowocować trzy z tych ofert. Całkiem niezły wynik.
Chodzenie, uśmiechanie się i zadawanie wciąż tego samego pytania to jedna sprawa, a reakcja potencjalnych pracodawców - druga. Spotkałyśmy się z różnymi reakcjami, na szczęście w większości pozytywnymi. Ludzie jednak byli często znużeni, zmęczeni lub po prostu - niegrzeczni. Osobiście jestem bardzo tolerancyjnym człowiekiem i mogę wiele zrozumieć, ale te wszystkie sztuczne uśmiechy lub nawet ich brak, nijak nie zachęcały do dalszych poszukiwań, więc - uśmiech, proszę.
Nie mówcie odwróceni tyłem:
ja mnie mój moje
mój żołądek mój włos
mój odcisk moje spodnie
moja żona moje dzieci
moje zdanie
Kochani ludożercy
nie zjadajmy się Dobrze
bo nie zmartwychwstaniemy
Naprawdę
(List do Ludożerców, T. Różewicz)
czwartek, 19 czerwca 2008
Na t(r)opie Emo Song'ów.
Tradycją mojego LO, jest organizowanie rokrocznie, tuż przed zakończeniem roku szkolnego "Juwenaliów", (tak, zabijcie za ta nazwę), choć całość po prostu przypomina miejski festyn. W każdym razie jednak, jest to głównie prezentacja szkolnych zespołów i talentów.
Tym razem przeszli samych siebie. Mieliśmy okazję zobaczyć trzy, bardzo ambitne i młode zespoły. Zlinczujcie mnie, nie pamiętam nazw, nagłośnienie było miejscami koszmarne ;)
Już od pierwszego utworu wiadomo było jaki charakter ma ta impreza. Wokalista, o bardzo ciekawej barwie głosu, zaczął śpiewać łamaną angielszczyzną, o tym, że (parafraza) jest mu ogólnie źle i chyba się potnie. W końcu dotarł do refrenu:
Trzeci, zdobył me serce piosenkami Gunsów. Zaczęli od refrenu 'Paradise City' zgrabnie przechodząc w 'Rockin' in the Free World' (znany utwór Pearl Jamu, ewentualnie w wykonaniu Pidżamy Porno), potem już tylko klasyka 'Don't Cry', 'Knock, knock...' i parę innych.
Impreza się udała, pogoda dopisała. Całkiem niezły pomysł na zakończenie roku szkolnego. Zobaczymy, co pokażą za rok.
Tym razem przeszli samych siebie. Mieliśmy okazję zobaczyć trzy, bardzo ambitne i młode zespoły. Zlinczujcie mnie, nie pamiętam nazw, nagłośnienie było miejscami koszmarne ;)
Już od pierwszego utworu wiadomo było jaki charakter ma ta impreza. Wokalista, o bardzo ciekawej barwie głosu, zaczął śpiewać łamaną angielszczyzną, o tym, że (parafraza) jest mu ogólnie źle i chyba się potnie. W końcu dotarł do refrenu:
"Ja jestem emoo! I nie wiem czemuuu! Ja jestem emoooo! Emo, emo, emo emo!"Prezentowali swoje własne utwory, i choć, momentami bardziej było słychać szalone wariacje gitarowe kolegi obok, to było dość zabawnie. Wokalista nadrabiał niedogodności nagłośnienia charyzmą i konferansjerką:
"Nie słyszę Was! Podnieście ręce do góry!"Drugi zespół, obchodzący dzień wcześniej swoją tygodniową rocznicę, zaprezentował kilka cover'ów. Nie obeszło się bez klasyki - Black Sabbath, 'Eye of a Tiger', a przy 'Smoke on the water', radość szkolnych rock'owców i metali sięgnęła zenitu.
Trzeci, zdobył me serce piosenkami Gunsów. Zaczęli od refrenu 'Paradise City' zgrabnie przechodząc w 'Rockin' in the Free World' (znany utwór Pearl Jamu, ewentualnie w wykonaniu Pidżamy Porno), potem już tylko klasyka 'Don't Cry', 'Knock, knock...' i parę innych.
Impreza się udała, pogoda dopisała. Całkiem niezły pomysł na zakończenie roku szkolnego. Zobaczymy, co pokażą za rok.
Subskrybuj:
Posty (Atom)